Psia buda, jak mnie kręci ta laska! Trzymajcie mnie psy...! Mnie, starego dziada tak wzięło! (no dobra, dobra, 60-tka z hakiem to trochę starszy szczeniak, co nie?!)
Ale jak ją zobaczyłem...Mówię Wam psy! Blondynka! Taka złota, no ta...Goldenka! Z długimi włosami...Taka roztańczona...Ech tam! Mucha mogłaby jej pobzyczeć! Taniec z Kagańcami to ona wygrałaby w 3 odcinki!
No więc w tych oczach te kurw...sorki! Iskierki! I ten kuperek taki...raz na lewo, raz na prawo...Ech żyć, nie wyć!
Spytacie jak ma na imię ta "suka mego życia"? Nie chciała powiedzieć, szelma jedna, tylko zębami błyskała i ogonem tak zamiatała, że mi...No ok., dzieci może to czytają. No więc już myślałem, że będę musiał sam to wywęszyć, a nagle jej UP (no Ukochana Pańcia!) woła: "Sara! Sarunia!" Czujecie to? SARA! S.A.R.A.! S.A.R.A.! S...a...r...u...n...i...a! Czy nie brzmi to tak zajepsio jakby się rozgryzało smakusie? To znaczy sarusie...hłee, hłe, hłe!
No i jak ta jej UP tak zawołała, to ona w te pędy! Zdążyłem tylko szczeknąć: "Jutro, o tej samej porze!" I już jej nie było!
Słuchajcie, cały czas o niej myślę...Jeszcze ją czuję w nosie! Nie mogę spać, nie mogę jeść...No ok. jeść mogę, w końcu muszę być mocny gość, gdyby napatoczył się jakiś cwaniaczek w blond futerku! Oj, nie mówcie takich rzeczy; na samą myśl, bym go przegryzł!
Ale zasnąć, to nie zasnę! Nie ma takiej opcji.
Ach, Saarrraa, Saaahraaa, Saahrr...hrrr...hrrr...hrrr...
1. Joasiu! Tfu, Kevinku - jesteś
Joasiu! Tfu, Kevinku - jesteś boski w opowiadaniu swoich psich przygód. Płaczę ze śmiechu i juz nie mogę się doczkać następnego odcinka :)