W dniu wczorajszym dokonałam planowego zanurzenia w kąpieli wodnej o temperaturze 420 C...Prawda, że dobrze brzmi? Tak właśnie obwieściłam dziko chichoczącej Kalince, która była świadkiem tego doniosłego zdarzenia. Chyba uwierzyła, bo cenka jej opadła...Hi, hi, hi...
No oczywiście nie było do końca tak...Ale co miałam powiedzieć?
Od dawien dawna fascynują mnie te rytualne kąpiele "Tej co z nami jest najwięcej" Co wieczór napuszcza wody do białej zimnej skrzyni... Coś jakby trumny...(hmmm?). Ale nie takiej wody, jaką my pijemy z fontanny, tylko zupełnie innej! Gorącej i takiej spulchnionej... No takiej białej i pękatej na powierzchni. No nie rozumiecie? No na powierzchni pływają takie białe góry, co jak ich dotkniesz, to ich nie ma...Ona tego się w ogóle nie boi, wchodzi do tej trumny ze spulchnioną wodą i...rozpada się na części!!! To znaczy na powierzchni tej dziwnej wody pływają tylko jej kawałki: głowa z ramionami, ręce do łokci, kolano, albo dwa...No i to co mnie fascynuje najbardziej... takie małe, różowe serdelki po drugiej stronie głowy...Te serdelki pokazują się i znikają, pokazują i znikają...
No i właśnie wczoraj postanowiłam urządzić na nie polowanko. Niestety troszkę nie wymierzyłam i skończyłam w gorącej rozpulchnionej kipieli! Mamusiu!!!!! Ale musiałam się katapultować!!! Wszystko byłoby ok., gdyby nie to, że nie tylko "Ta co z nami mieszka i codziennie się kąpie" była tego świadkiem. Biednemu zawsze piana w oczy! Na prędce wymyśliłam historyjkę na rzecz tej małej, że właśnie kończę pisać pracę naukową pt.: "Wpływ wielkości bąbli w rozpulchnionej wodzie na stopień defragmentacji zanurzonego ciała ludzkiego"...i musiałam pewne założenia udownodnić empirycznie...Takie tam ble, ble, ble...Jak wspomniałam, że praca ukaże się w "Kocich Sprawach" jeszcze w tym roku, to wtedy ten jej chichocik jakoś sam zamarł...
No! Marusiowy honor jeszcze raz uratowany...
A tak wracając do tych różowych serdelków, to widziałam je również pod kołdrą...A więc jak nie pod wodą, to dorwę je na lądzie...Nic straconego.
1. Bardzo Wam dziękuję za
Bardzo Wam dziękuję za wszystkie odpowiedzi, zainteresowanie tematem i komplementy (przede wszystkim!!! :-)))))))))))))))))))))))))))