Boję się. Wiedziałabym nawet, gdyby nie wyciągnęła torby z pawlacza. Bo to czuło się w powietrzu już od kilku dni. "Ta co z nami jest (była?) najwięcej" wyjeżdża!! Zostawia nas! Z całą pewnością! Nie tyle świadczy o tym ten stos kolorowych, cieniutkich ciuszków ściągnięty z samej góry garderoby, co to iskrzenie w powietrzu. I ten jej rozbiegany wzrok. Jest inaczej i każda z kocic o tym wie. Tylko, że Marusia się cieszy, Zuzi to nic nie obchodzi, Kalinka nie wierzy, a ja się BOJĘ! Bo ja lubię gdy wszystko ma swój porządek. Zawsze dzieje się tak samo. A strażnikiem porządku w moim życiu jest "Ta co z nami jest najwięcej". Koniec kropka.
Podobno zostanie z nami "Ta co zwykle z nami jest mniej". Całe szczęście, że nikt obcy. Ale i tak będzie inaczej. Jestem pewna, że miseczki będą napełniane nie w tej co zwykle kolejności, że kuwetki będą grabione nie w tym co zwykle kierunku, a łóżko "Tej co z nami jest najwięcej" będzie stało puste! Zobaczycie, że tak będzie!
Ale czy kogoś obchodzi, że ja - Julka tego nie chcę?!
No i jak ona nie wróci??? Jak spotka jakąś zagraniczną Julkę i się w niej zakocha? Czy ktoś o tym pomyślał?
Nie wiem co robić. Gdyby ktoś z Was miał jakiś pomysł jak zatrzymać w domu "Tę co z nami jest najwięcej" proszę o maile... Julka@czarnarozpacz.pl
PS. Jest naprawdę mało czasu.
Zamówiła właśnie taksówkę...
1. Julciu, i co nadal jej nie ma
Julciu,
i co nadal jej nie ma ????????????
ta cisza jest niepokojąca :(((
Jak dajecie sobie radę?