Mylić się jest rzeczą ludzką, wybaczać - psią
Anonim
Najśliczniejsze śliczności!!!
HISTORIA
Urodziła się w piwnicy. Osierocona została w wieku ok. 7 tygodni (matkę zabił samochód) i dobrze, że tata znalazł ją i czwórkę rodzeństwa i zaczął karmić, bo umarłaby z głodu. Tata się uparł, że je znajdzie, bo kociaki urodziły się w naszej piwnicy (wiedzieliśmy więc o ich istnieniu i dokarmialiśmy matkę), potem dopiero matka je przeniosła do rozdzielni ciepła.Trzeba było załatwić klucz, żeby dostać się do nich. Nie chcieliśmy, żeby zginęły.Bure rodzeństwo naszej dziewczynki znalazło szybko nowe domy. Na Milusię nie było "amatorów", więc postanowiliśmy ją wysterylizować, myśląc, że prędzej znajdzie dom. W tym celu przenieśliśmy ją do małej suszarki na naszej kondygnacji. Niedługo po sterylizacji zaczął się remont klatki schodowej i trzeba było na ten czas gdzieś umieścić Milusię. Poszła "na przechowanie" do mojej cioci. Póki byli moi rodzice, bawiła się, jadła, skorzystała z kuwety. Potem rodzice wrócili do domu. Na drugi dzień ciocia zadzwoniła z płaczem, że chyba Milusia umrze, bo wbiła się za wersalkę, nie je, nie pije, nie siusia, serduszko jej wali głośno - dramat. Rodzice pojechali po nią, wczepiła się w tatę i zaczęła mruczeć. Załatwiliśmy, żeby nie remontowali naszej suszarki i przywieźliśmy ją z powrotem tego samego dnia. Zaraz wysiusiała się, zjadła, napiła. Doszliśmy do wniosku, że tak będzie wszędzie, gdzie się ją odda - uwielbia po prostu mojego tatę. Upatrzyła go sobie już w piwnicy, chyba jest mu wdzięczna, że ją odchował, uratował życie po śmierci matki. Tak wielkiej miłości nie można było zlekceważyć!!! Powoli przyzwyczajaliśmy Felunie do Milci, przynosząc ją na kilka godzin, potem na cały dzień. Wreszcie została na noc. Trochę sie obawialiśmy reakcji Feluni, ale pogodziła sie chyba z obecnością małej, choć trzyma się raczej na dystans. Za to Milcia zaczepia "ciocię" i zaprasza do zabawy. Chce się siłować i bawić z nią, jak z rodzeństwem.
DZISIAJ...
Milusia znalazła swoje miejsce w rodzinie, wpasowała się w domowy tryb życia. Jest zupełnie niekłopotliwa i bardzo grzeczna, jakby chciała nas przekonać, że dobrze zrobiliśmu, dając jej dom. Nawet w drodze na wakacje ani pisnęła w samochodzie (Felunia musi dostać lek na uspokojenie, bo strasznie panikuje). Bawi się wesoło i lubi wszystkich, ale to tatuś jest jej największą miłością. Je wszystko, co Felunia, ale teraz musi schudnąć, bo waży 6 kilo. Nie ma z tym kłopotów - już zaczynają być widoczne efekty.
Kochamy Milusie nad życie i nie zapomnimy jej wielkiego samozaparcia, z jakim dążyła do tego, by być z nami.
| Milusia dziwi się światu... |
Co ta mamusia wyprawia?! Mamusia młodsza oczywiście!... |
20/04/10 |
| Milusia dziwi się światu... |
Znowu byłam u wujka doktora! Wcale nie chciałam, ale... |
07/03/10 |
| Milusia dziwi się światu... |
Topnieje już to białe na polku. Nie wiem, po co... |
23/02/10 |
| Milusia dziwi się światu... |
Ciocia Felunia ma swój blog, więc i ja postanowiłam go... |
10/02/10 |
1. Nie ma nic piękniejszego niż
Nie ma nic piękniejszego niż wdzięczność kota...wzruszająca historia. Oj faktycznie panienki po przejściach. Pozdrawiam