Problem z kotami polega na tym, ze maja ten sam wyraz pyszczka, kiedy widza cme latajaca wokól lampy i morderce z siekiera.
Jim Davis
Problem z kotami polega na tym, ze maja ten sam wyraz pyszczka, kiedy widza cme latajaca wokól lampy i morderce z siekiera.
Jim Davis
Kessa to młoda suczka, która błąkała sie na trasie szybkiego ruchu. Los chcial, ze dobre dusze zainteresowaly sie nią i nie pozwoliły żeby zginęła pod kołami samochodu.
Kilka słow o Kessie:
a) wiek - po zębach przez kierowniczkę schroniska wpisane 2 lata, chociaż na moje nieprofesjonalne oko wygląda na młodszą
b) stan zdrowia [ogólny stan psa, informacje o profilaktyce (szczepienia etc.), jak i o chorobach i ewentualnie przyjmowanych lekach] -
Sunia jest w dobrej formie, chociaż mocno wychudzona. Miała podobno złamaną miednicę, ale wet sprawdzał - wszystko zrosło się dobrze, kości są na swoim miejscu, nie ma wyczuwalnych pęknięć czy złych zrostów. Temperatura w porządku. Jest wysterylizowana, ślad po szwie trochę zaczerwieniony i pojawiła się miejscami ropa, więc przemywam rivanolem i smaruję detreomycyną; jest świeżo odrobaczana i zakrapiana frontlinem na pchły i kleszcze. W trakcie szczepień. Ma niespożytą energię, dobry apetyt ale nie na tyle, żeby zjeść byle co.
c) rodowód, nr tatuażu - nie widać w uszach ani pachwinach tatuażu, nie jest więc rodowodowa
d) chip - nie zdążyłyśmy jej zaczipować, ma adresatkę, nowy właściciel powinien zająć się chipem dla jej bezpieczeństwa
e) kastracja / sterylizacja - została wysterylizowana
f) zachowanie w domu i podczas transportu -
Jest absolutnym ideałem! Dawno nie widziałam tak spokojnego psa. Do samochodu wskakuje bardzo chętnie, całą drogę przesypia, nie brudzi. W domu jej nie słychać, nie szczeka, nie piszczy, jest cichutka. Nie niszczy, nie załatwia się w mieszkaniu (raz tylko zdarzyło się jej posiusiać, ale jak na psa wyciągniętego ze schroniskowej komórki to i tak świetnie). Nie kopie w ogrodzie, zajmuje się bieganiem i obserwowaniem przechodniów. Nie reaguje na rowerzystów, motocyklistów itp. Nie wykazuje ani cienia agresji, nie pokazuje zębów, można z nią zrobić wszystko - zniosła kąpiel, oglądanie zębów i uszu, zabiegi weterynaryjne, przemywanie szwów.
g) posłuszeństwo - Nie wiem, czy ktoś z nią pracował, ale jest pojętna. Siada, uczy się prosić, wraca na miejsce, reaguje natychmiast na "fuj, nie wolno!". Na smyczy chodzi normalnie - swoimi drogami, nie przy nodze, ale bez problemu daje się opanować, nie wlecze za sobą, dostosowuje się do kierunku spaceru i długości linki. Spuszczona w ogrodzie korzysta z odzyskanej wolności - ignoruje człowieka, chyba, że miałby smakołyk. Nie reaguje jeszcze na imię (ale to pierwszy dzień), cmokanie, gwizdy zwracają jej uwagę - wraca wtedy do... domu, biegiem przez otwarte drzwi. Spuszczona na spacerze mogłaby zachłysnąć się wolnością, trzeba więc poświęcić czas na naukę przychodzenia do nogi - i przede wszystkim zapewnić jej sporo ruchu, żeby spacer nie był czymś nowym, absolutnie absorbującym.
h) stosunek do innych zwierząt - niesamowicie ciągnęło ją do szczeniaków trzymanych na rękach, po prostu MUSIAŁA je obwąchać, nie wiem skąd taka reakcja. Nie miała oczywiście złych zamiarów, tylko je obwąchiwała. Na dorosłe psy prawie nie reaguje, ale i nie miała wiele styczności... Na spacerze bez problemu dało się ją odprowadzić, była bardziej pochłonięta zapachami niż "kolegami". Strzyże uszami na widok psa, wykazuje zainteresowanie - zapachy, dźwięki bardzo silnie ją przyciągają. W ogrodzie czasem waruje przy płocie, zza którego w oddali widać psa sąsiadów - być może czuje też zapachy innych psów i kotów, które się tam wałęsają. Kota widziała w transporterce w lecznicy, ale zignorowała go zupełnie. Zwęszyła wszystko, tylko nie kota.
i) stosunek do dzieci - neutralny lub przyjazny. Jedne dzieci "całuje", inne ignoruje. Miała kontakt z 4-letnim chłopcem, który kręcił się wokół niej, był bardzo ruchliwy, przestawiał ją co chwila żeby przejść, hałasował. Ignorowała go, nie wykazywała niepokoju czy nerwów - bardzo opanowana.
j) zachowanie u weterynarza - ŻADNYCH! problemów. Pozwoliła się umyć, nie szarpała się, pozwoliła porządnie "wyprać" ogon i przystrzyc kłaczki. Nie zareagowała na termometr, nawet nie drgnęła. Tak samo spokojnie zniosła badanie miednicy przez odbyt - nawet się nie zdenerwowała, puls nie przyspieszył, nie widać było stresu. Sprawdzanie lekko ropiejących szwów również zniosła bez gadania - pozwoliła je ściskać, przemyć i nasmarować. W domu tak samo. Tabletki w jedzeniu połyka, nie wypluwa. Nie pokazywała zębów, nie mruczała, nie uciekała. Anioł nie pies.
j) miejsce pobytu psa - sunia mieszka tymczasowo w domu z ogrodem i dobrze by było, gdyby do takiego trafiła na stałe, ponieważ kocha przestrzeń, szaleje z radości mogąc się wybiegać, po czym grzecznie wpada do domu i idzie spać.