Roslina, zwierze czy czlowiek pozostaja soba, mimo ze w ciagu stosunkowo krótkiego czasu ani jeden atom w ich organizmie nie pozostal ten sam.
Antoni Kepinski
Roslina, zwierze czy czlowiek pozostaja soba, mimo ze w ciagu stosunkowo krótkiego czasu ani jeden atom w ich organizmie nie pozostal ten sam.
Antoni Kepinski
Najśliczniejsze śliczności!!!
HISTORIA FELUNI
Wydarłam ją 20.10.2004 roku, po długich korowodach, spod "opieki" prezesa tarnowskiego TOnZ-u. Była niedożywiona, zarobaczona, zapchlona, miała straszny świerzb w uszkach, rzadką sierść, alergię na pchły. Śmierdziała, bo sypiała w kuwecie. Na początku porywała z miseczki kawałek jedzenia i uciekała w kąt, bo u pana S. musiała walczyć o jedzenie z wieloma starszymi kotami. Miała sierocy odruch ssania ogonka. Została znaleziona na ulicy Targowej przez dzieci - omal nie zginęła pod samochodem, ale litościwy kierowca w porę zahamował. Dzieciaki pomęczyły ją trochę, ale została im odebrana przez kobietę, która nie mogła jej zatrzymać i chciała uśpić. Pan S. ją odkarmił strzykawką, ale nie brał na ręce ani na kolana. Nie umiała się pieścić. Bała się każdego hałasu, zwłaszcza kaszlu(???). Do dziś warczy na kobiety o kulach (czyżby nimi oberwała?). Na pana S. fuczała nawet kiedy przyszedł po dwóch latach w jakiejś sprawie(!!!). Miała rzekomo 2 miesiące, gdy ją wzięłam, ale okazało się przy sterylizacji, że jest dwa miesiące starsza - tak była zabiedzona. Z niedożywienia nie wyrosły jej niektóre stałe zęby z przodu. Miała też cysty na jajnikach.
DZISIAJ...
Jest uwielbiana, pieszczona, zadbana przeze mnie i moich rodziców [mamusię, mamusię starszą i tatusia;)]. Ma opiekę weterynaryjną (kochanego doktora Wałaszka), wszelkie szczepienia, czyszczę jej ząbki, bo ma skłonność do kamienia. Nie brakuje jej jedzenia, ale dbam, żeby nie przytyła. Przez pierwsze lata nie akceptowała żadnych kotów w domu. Teraz uczy się tolerować Milusię. Idzie to trochę opornie:) Mam jednak nadzieję, że pomału dojdą do całkowitego porozumienia. Już zaczynają się razem bawić - gonią się po domu, zaczepiają, bawią w chowanego.
Kocham Felunię nad życie i obiecałam sobie, że wynagrodzę jej wszystkie cierpienia, jakich doznała.
| Okiem Feluni... |
No i była mamusia w tym szpitalu! Całe cztery dni!!!... |
20/04/10 |
| Okiem Feluni. |
Ależ głuptas z tej Milci! Przestraszyła się wanny z wodą... |
07/03/10 |
| Okiem Feluni... |
Co ja mam z tą Milusią!!! Dzisiaj trzy razy przewracała... |
10/02/10 |
| Okiem Feluni... |
Cześć! to ja, Felunia. Na zdjęciach widać, jaka jestem... |
06/02/10 |
Biedna kicia, to straszna i zarazem wzruszająca historia, ludzie potrafia być bezmyślni, dobrze że Felunia spotkała Ciebie! Pozdrawiam serdecznie
śliczna jest
1. Zadziwiająca jest siła
Zadziwiająca jest siła miłości.